Fragmenty recenzji prof. dr hab. Antoniego Dudka
W ponad dwadzieścia lat po upadku rządów komunistycznych, historia opozycji w powojennym 45-leciu wciąż jeszcze pełna jest białych plam. Do jednej z największych należy historia Konfederacji Polski Niepodległej – nie tylko pierwszej od lat czterdziestych opozycyjnej partii politycznej, ale i takiej, która już w swojej nazwie eksponowała jako strategiczny cel odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności, utraconej najpierw za sprawą wspólnego ataku III Rzeszy i ZSRS w 1939 r., a później dyktatu jałtańskiego z 1945 r. (…) Tym razem autorzy wzięli na warsztat szczególnie dramatyczny okres stanu wojennego. Nie są zawodowymi historykami, ale jako uczestnicy i bohaterowie opisywanych wydarzeń, z powodzeniem zachowali niezbędny dystans, opierając podstawową narrację na około siedemdziesięciu relacjach działaczy Konfederacji i innych osób zaangażowanych w działalność opozycyjną w stolicy Małopolski. Zgromadzone informacje skonfrontowali nie tylko z istniejącą już literaturą przedmiotu, ale i licznymi materiałami Służby Bezpieczeństwa, uzyskanymi w IPN. To właśnie tą drogą, żmudnej konfrontacji dokumentów z pamięcią świadków, można dziś odtworzyć przybliżony obraz wydarzeń sprzed trzydziestu lat. (…) Książka Lewandowskiego i Gawlikowskiego jest nie tylko oparta na szerokiej bazie źródłowej, dowodzącej dużej pracowitości autorów, ale i dobrze napisana. Przeczytałem ją z prawdziwą przyjemnością, znacząco poszerzając mój stan wiedzy na temat dziejów KPN w Krakowie czasów stanu wojennego, ale i losów ludzi, z których część dane mi było przed laty poznać. Należy im się ze strony Polaków – zwłaszcza najmłodszych, będących beneficjentami wolności, zbyt często uważanej przez nich za stan oczywisty i gwarantowany – pamięć i szacunek. Cykl o historii krakowskiej KPN to znakomity przykład jak można i należy to robić.
Fragmenty recenzji prof. dr hab. Tomasza Gąsowskiego
Dwójka autorów działa trochę jak samozwańczy instytut badawczy, w sytuacji, gdy zawodowi historycy ciągle zwlekają z podjęciem tej ważnej problematyki badawczej. Nurt niepodległościowy, którego głównym, acz nie jedynym, reprezentantem byli Konfederaci, pozostaje do dziś na marginesie opowieści o wolnościowych działaniach Polaków w latach 70. i 80. XX w. (…) Sama opowieść o wydarzeniach rozgrywających się w Krakowie (a częściowo także poza miastem, bo za murami więzień i ośrodków internowania) a także losach ludzi, ich uczestników w ciągu 12 miesięcy roku 1982 jest niezwykle drobiazgowa, plastyczna i sugestywna. Ma ona, rzec można, charakter panoramicznej opowieści o czasach i ludziach (…) Mocną stroną recenzowanego opracowania jest zatem obszerna i szczegółowa faktografia, której zestawienie winno zainteresować również profesjonalnego historyka. Warto przy tym podkreślić, iż odmalowane zostało również tło działań konfederackich w postaci charakterystyki środowisk opozycyjnych w ówczesnym Krakowie. Opracowanie pełni tu rolę swoistego po nich przewodnika. (…) wniosków uogólniających czy tym bardziej ocen i kategorycznych sądów w opracowaniu jest niewiele, a powściągliwość w tej materii godna jest uznania. Mimo mnogości występujących postaci i krzyżujących się wątków, narracja jest klarowna i bardzo interesująca, przykuwająca uwagę czytelnika. Stanowi ona zatem również niemały walor recenzowanego opracowania. Autorom udało się bowiem, co rzadko jest udziałem profesjonalnych historyków, odtworzyć klimat „konspiracyjnego” Krakowa roku 1982 r. Uzyskali to poprzez wplecenie w swą narrację licznych a często także bardzo obszernych fragmentów źródeł (przede wszystkim wspomnień i relacji). Jest to zrobione umiejętnie, dzięki czemu lektura tekstu nie sprawia najmniejszych trudności.

Komentarzy: 4
Marian Stachniuk napisał(a):
18 gru 2011
..nie zdąrzyłe jeszcze przeczytać całości ale mam juz pierwsze uwagi nt „Czarnego Marszu” z 30.09.1982; strony 501-503 książki. Nie rozumiem wpisu o fiasku marszu, szczególnie w świetle przytoczonych relacji.Marsz miał zainicjować walki uliczne i osiągnął zamierzony cel. Idea marszu zrodziła się w kregu MKS Nowa Huta ( „Solidarność Zwycięży” i „Montinowiec” ściśle współpracowały z MKS. Po akcjach z 31 sierpnia i zabójstwach w Lubinie, apel TKK był dla nas chowaniem głowy w piasek ! Niestety regionalne małopolskie struktury zajęły to samo stanowisko i w to wszystko wpisał się i HUTNIK. W owym czasie decydenci z „H” doskonale wiedzieli o naszej akcji…..ale wycofali się rakiem. Zapachniało wtenczas „podziemnym megalomaństwem i jedynie słuszną linią”….wyrażoną pogardliwą opinią o „SW” i „M” jako o „gazetkach” nie wspominając ani słowem,iż zamierzenia dot.”Czrnego Marszu” były doskonale znane wcześniej…..i jak tu sie dziwić iż po takim tekście łatwo było ” spłodzić” podejrzenie o sb-ckiej prowokacji.
…i tu uwaga do autorów: przytaczacie Panowie tekst z Hutnika, wspominacie „SW” i „M” ale….nie daliście nam („SW”,”M”, MKS NH ) szansy nawet zdania komentarza…w efekcie pada cień na mnie i moich przyjaciół z PP”SZ” i MKS NH……smutne.
Marian Stachniuk, PP”SZ”
Mirek Lewandowski napisał(a):
6 sty 2012
Marianie,
napisałeś: „Nie rozumiem wpisu o fiasku marszu…”.
Na s. 501 cytujemy fragment „Niepodległości”, który usprawiedliwia opinię o fiasku marszu: „Huta miała wyjść zbiorowo na manifestację z czarnymi chorągiewkami, przemaszerować na os. B-1 i złożyć kwiaty przed wejściem do budującego się kościoła. Tam pochód miał się rozwiązać.
Na skutek masowej koncentracji ZOMO, ocenianej na najsilniejszą od grudnia, robotnicy przedzierali się na B-1 w niewielkich grupach. Pod kościołem ZOMO rozproszyło manifestantów przy użyciu gazu i wody – znowu różowej”.
Napisałeś: „.Marsz miał zainicjować walki uliczne i osiągnął zamierzony cel”.
Opisujemy walki uliczne tego dnia, cytując zarówno „Niepodległość”, jak i relacje Grzegorza Hajdarowicza i Jerzego Dobrowolskiego. Podajemy też dane z ankiety milicyjnej dotyczące sił milicyjnych użytych do tłumienia demonstracji.
Napisałeś o konflikcie wewnątrz „Solidarności”, które Twoim zdaniem spowodowały sprzeczne informacje prasy solidarnościowej nt programu uroczystości 30 września 1982, potwierdzając tym samym jedną z naszych hipotez dotyczących przyczyn zaistniałej sytuacji (s. 500): „Jak się zdaje, przyczyną tej sytuacji były partykularne polityki prowadzone przed redakcje poszczególnych czasopism”.
Podaliśmy też inne możliwe przyczyny dezinformacji („zamieszanie we władzach RKW spowodowane niedawną wpadką Jana Paculi. Być może też nieporozumienia były też echem rozdźwięku w TKK? Nie można również wykluczyć, że za tą dezinformacją stała Służba Bezpieczeństwa”). Możesz te hipotezy wykluczyć? Na jakiej podstawie?
Jesteśmy już dużymi chłopcami i dobrze wiemy, że jeśli nastąpiła dezinformacja w strukturach podziemnej „Solidarności”, która osłabiła rozmiary antyrządowej demonstracji, to hipoteza o tym, że stała za tym SB jest bardzo prawdopodobna. Zwłaszcza, jeśli poczytasz w naszej książce, jak to było z demonstracjami 31 sierpnia i jakie sztuczki stosowała wtedy SB zarówno w Krakowie jak i w Warszawie, aby do tych demonstracji nie dopuścić (łącznie z misją mec. Olszewskiego do Wałęsy!).
Masz pretensje, że ta sprawa nie została do tej pory zbadana, co rzuca cień na wszystkie struktury podziemnej „Solidarności”. I masz rację!
Tylko do kogo masz pretensje? Do nas? Nie mogliśmy przy okazji tej książki badać szczegółów dotyczących relacji wewnątrz „Solidarności”. Gdyby KPN była współorganizatorem „czarnego marszu” 30 września 1982 na pewno byśmy to zrobili. A tak musisz poczekać, aż sprawę zbadają ludzie zajmujący się szczegółowo historią głównego nurtu opozycji.
Czemu nie zrobili tego dotychczas? – To nie do nas pytanie.
Czy zrobią to kiedykolwiek? – Pytaj ich. Nie możemy odpowiadać za zaniechania innych historyków.
Marian Stachniuk napisał(a):
12 sty 2012
Mirku, z tezami postawionymi w ksiązce i z twoją powyższą opinią w zasadzie się zgadzam i na pewno nie mam pretensji do autorów. Powtórzę raz jeszcze,że stwierdzenie o fiasku marszu uważam za krzywdzące do jego uczestników. Marsz miał miejsce , zainicjował starcia io wykazał determinację i protest wobec „sierpniowych ofiar” w Lubinie…pomomo tak poteżnych sił ZOMO….sami opisaliście obrazki z tych zajść. Wobec tego raz jeszcze powtórzę,że słowo fiasko jest …nie na miejscu. A co do prowokacji sb….dyskusyjny temat: w owym czasie współpracując z MKS Nowa Huta byłe w samym środku wydarzeń i mogę nadmienić,że sprawa maeszu w dniu 30 września była jednym z pierwszych objawów „wewnetrznych nieporozumień w Związku”….struktury nowohuckie bardzo mocno były za kontynuowaniem walki ulicznej ( szczególnie po ofiarach w Lubinie)a napotkały opór „strachliwych” jak wtwnczas mawialiśmy strultur RKW i stojącego obok Hutnika,zdominowanego przez Kraków, pomimo poddtytułu pismo szeregowych członków kombinatu….co nie zawsze było odzwierciedleniem prawdy. A czy tym manipulowało SB?…chyba,że przez swoje „dziwne wpływy” wokół tego pisma..vide: 1)alergia „Hutnika” na na ideę marszu w dniu 30 września….2)alergię „Hutnika: na Tezy Programowe w których jasno postawiłem sprawę niepodległości ( nawet wielcy lokalni panowie Gil i Nowak interweniowali w tej sprawie…że niepodległość to drażliwy temat ) i na koniec 3) vide fragment w moim albumie gdzie cytuję oświadczenie tajnej i jawnej KRH ,przypochlebiającej się ówczesnej władzy,że wszystko idzie w dobrym kierunku..niezważając,na to,że w wiezieniach siedzi wciąż wiele osób w tym ja i studenci z LDP”N”…..ale o tym innym razem….a przy okazji….najwyżej oceniam te fragmenty książki,które opisują „klimaty” na Monte
pozdrawiam MST
Kuba napisał(a):
15 sty 2012
Jestem pod wrażeniem wykonanej pracy, zarówno koncepcyjnej (dostrzeżenie problemów badawczych), jak również warsztatowej – ujęcie i przedstawienie tematów jest znakomite. Szczególną satysfakcję sprawiły mi rzecz jasna dotychczas rzadko lub powierzchownie opisywane wątki, z którymi miałem okazję osobiście zapoznać się lub uczestniczyć przed laty: 17 grudnia pod Kombinatem, na ulicach i w Arce, solidna relacja z przebiegu wydarzeń od maja do listopada 82 na nowohuckich ulicach i osiedlach (świetny rozdział „Samoobrona”!), a zwłaszcza pierwszy chyba opis rozgrywania przez SB dochodzeń w getcie aresztu Montelupich, gdzie spędziłem pewien czas w 1983 r. Opis tamtejszych realiów całkowicie zgadza się z moimi doświadczeniami, co nieco mogliby tu też zapewne dodać członkowie ówczesnego Komitetu Prymasowskiego z kurii krakowskiej którzy, jak pamiętam, doskonale np. zidentyfikowali moich agenturalnych współlokatorów z celi. Na tle opisywanych tamtejszych sytuacji odczułem po latach nawet niejaką satysfakcję z wyjścia z owego przybytku obronną ręką.
Niezależnie od powyższych reminiscencji pragnę podziękować Autorom za poruszający opis pierwszych godzin i dni stanu wojennego w krakowskich zakładach pracy. Dramatyzm tych relacji, osamotniona, rozpaczliwa walka pojedynczych działaczy KPN o zorganizowanie i utrzymanie protestów strajkowych jest godna szczególnego podkreślenia. I jedno pytanie: czy jest możliwe ustalenie personaliów pewnego anonimowego bohatera tych godzin: kierowcy autobusu z zajezdni w Czyżynach (jak pisze T. Drwal – „starszego mężczyzny” – t.1 str. 79-81), który z tak niezwykłą odwagą, determinacją i skutecznością dowiózł żywność dla strajkujących w zablokowanym przez ZOMO HiL ?
Pozdrawiam, Kuba Bodziony