<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Gaz na ulicach - 1981-82Gaz na ulicach - 1981-82 | Gaz na ulicach - 1981-82</title>
	<atom:link href="http://www.gaznaulicach.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.gaznaulicach.pl</link>
	<description>Gaz na ulicach - 1981-82</description>
	<lastBuildDate>Mon, 14 May 2012 10:24:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>„﻿Gaz na ulicach“ &#8211; portret pokolenia stanu wojennego. Spotkanie w Warszawie!</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2012/05/%e2%80%9e%ef%bb%bfgaz-na-ulicach%e2%80%9c-portret-pokolenia-stanu-wojennego-spotkanie-w-warszawie/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2012/05/%e2%80%9e%ef%bb%bfgaz-na-ulicach%e2%80%9c-portret-pokolenia-stanu-wojennego-spotkanie-w-warszawie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 10:24:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Promocja]]></category>
		<category><![CDATA[Spotkania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=203</guid>
		<description><![CDATA[Muzeum Historii Polski zaprasza na prezentację książki „Gaz na ulicach“ Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego, połączoną z dyskusją panelową, w której wezmą udział: dr hab. Sławomir Cenckiewicz, dr Piotr Osęka, Maciej Gawlikowski. Prowadzenie: Piotr Skwieciński („Rzeczpospolita“). Patronat medialny: portal Rebelya.pl 15 maja 2012 r. o godz. 18, Dom Spotkań z Historią, Warszawa, ul. Karowa 20 www.gaznaulicach.pl]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Muzeum Historii Polski zaprasza na prezentację książki „Gaz na ulicach“ Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego, połączoną z dyskusją panelową, w której wezmą udział:</p>
<p>dr hab. Sławomir Cenckiewicz,<br />
dr Piotr Osęka,<br />
Maciej Gawlikowski.</p>
<p>Prowadzenie: Piotr Skwieciński („Rzeczpospolita“).</p>
<p>Patronat medialny: portal Rebelya.pl</p>
<p>15 maja 2012 r. o godz. 18, Dom Spotkań z Historią, Warszawa, ul. Karowa 20</p>
<p><a href="http://www.gaznaulicach.pl/" rel="nofollow nofollow" target="_blank">www.gaznaulicach.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2012/05/%e2%80%9e%ef%bb%bfgaz-na-ulicach%e2%80%9c-portret-pokolenia-stanu-wojennego-spotkanie-w-warszawie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krzysztof Luft: Gaz na ulicach</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2012/05/krzysztof-luft-gaz-na-ulicach/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2012/05/krzysztof-luft-gaz-na-ulicach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 21:00:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=192</guid>
		<description><![CDATA[Drugi tom z cyklu „KPN w Krakowie” obejmuje swoją tematyką okres od 13 grudnia 1981 roku do 31 grudnia 1982 roku, a więc zasadniczą część stanu wojennego, czasu obfitującego w burzliwe wydarzenia: internowania działaczy „Solidarności” oraz innych ugrupowań opozycyjnych a także brutalnie tłumionych manifestacji ulicznych. Tłumionych często z użyciem armatek wodnych oraz środków chemicznych, stąd tytułowy „Gaz&#8230;”. Mirosław Lewandowski i Maciej Gawlikowski prezentują przebieg pierwszych trzynastu miesięcy stanu wojennego ograniczając się do wydarzeń mających miejsce w Krakowie, bezpośrednio bądź pośrednio powiązanych z działalnością krakowskich struktur Konfederacji Polski Niepodległej. Autorzy posłużyli się skonstruowaną na potrzeby publikacji chronologią. Część pierwsza podzielona została na cztery rozdziały odpowiadające kolejnym porom roku. W każdym z poszczególnych rozdziałów, podzielonych na tytułowane części, koncentrują się oni na wnikliwej prezentacji konkretnych wydarzeń (strajk w Hucie im. Lenina, wpadka drukarni przy ulicy Findera), charakterystycznych miejsc (areszt na ul. Mogilskiej, więzienie na ul. Montelupich) oraz również charakterystycznych a mniej znanych postaci (Jiri Vavrusak, Krzysztof Gąsiorowski). Na drugą część tomu „Gaz na ulicach” składają się: rozdział V zatytułowany „Lamus”, kalendarium stanu wojennego, bibliografia, indeks osób pojawiających się w obydwu częściach drugiego tomu oraz dane personalne i zdjęcia kierownictwa Komitetu Krakowskiego PZPR i najwyższych funkcjonariuszy krakowskiej SB I MO. „Lamus” zawiera między [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drugi tom z cyklu „KPN w Krakowie” obejmuje swoją tematyką okres od 13 grudnia 1981 roku do 31 grudnia 1982 roku, a więc zasadniczą część stanu wojennego, czasu obfitującego w burzliwe wydarzenia: internowania działaczy „Solidarności” oraz innych ugrupowań opozycyjnych a także brutalnie tłumionych manifestacji ulicznych.</p>
<p>Tłumionych często z użyciem armatek wodnych oraz środków chemicznych, stąd tytułowy „Gaz&#8230;”. Mirosław Lewandowski i Maciej Gawlikowski prezentują przebieg pierwszych trzynastu miesięcy stanu wojennego ograniczając się do wydarzeń mających miejsce w Krakowie, bezpośrednio bądź pośrednio powiązanych z działalnością krakowskich struktur Konfederacji Polski Niepodległej.<br />
<span id="more-192"></span><br />
Autorzy posłużyli się skonstruowaną na potrzeby publikacji chronologią. Część pierwsza podzielona została na cztery rozdziały odpowiadające kolejnym porom roku. W każdym z poszczególnych rozdziałów, podzielonych na tytułowane części, koncentrują się oni na wnikliwej prezentacji konkretnych wydarzeń (strajk w Hucie im. Lenina, wpadka drukarni przy ulicy Findera), charakterystycznych miejsc (areszt na ul. Mogilskiej, więzienie na ul. Montelupich) oraz również charakterystycznych a mniej znanych postaci (Jiri Vavrusak, Krzysztof Gąsiorowski). Na drugą część tomu „Gaz na ulicach” składają się: rozdział V zatytułowany „Lamus”, kalendarium stanu wojennego, bibliografia, indeks osób pojawiających się w obydwu częściach drugiego tomu oraz dane personalne i zdjęcia kierownictwa Komitetu Krakowskiego PZPR i najwyższych funkcjonariuszy krakowskiej SB I MO. „Lamus” zawiera między innymi historię RKW „Solidarności Małopolskiej”, działań konspiracyjnej młodzieżówki KPN-u oraz istniejących w omawianym okresie grup krakowskich hippisów nazywanych wśród opozycji „Pacyfistami”. Rozdział V traktuje zatem o wydarzeniach wybiegających chronologicznie poza lata 1981–82 ale nieodłącznie powiązanych z kwestiami poruszanymi w poprzednich częściach książki.</p>
<p>Mirosław Lewandowski i Robert Gawlikowski, nie będąc zawodowymi historykami podjęli się – żmudnego niewątpliwie zadania – zebrania około 70 relacji wspomnieniowych, osób zaangażowanych w działalność KPN (sami również będąc aktywnymi uczestnikami opisywanych wydarzeń) i skonfrontowania ich z pozyskanymi w archiwach IPN materiałami służby bezpieczeństwa a także z istniejącą już w tym zakresie literaturą przedmiotu. Na kartach 900-stronnicowej opowieści, czytelnik śledzi losy bohaterów sprzed 30 lat. Wśród nich znajdujemy znanych liderów opozycji a znaczących polityków w III RP (np. Leszek Moczulski) czy wtedy nieletniego i początkującego w działalności publicznej a dziś bardzo znanego biznesmena Grzegorza Hajdarowicza. Autorzy jak najczęściej oddają im głos przeplatając wypowiedzi fragmentami dokumentów rejestrujących – niekiedy z dokładnością co do minuty – decyzje i rozkazy a także dokumentujące przebieg rozpraw sądowych i działalności osób uwikłanych w agenturalną współpracę. Pierwsze oznaki sprzeciwu już w czasie pierwszych aresztowań, „miesięcznice” obchodzone 13. dnia każdego miesiąca, początki podziemnej poligrafii, regularne uliczne „zadymy” i kształtowanie się nowego pokolenia zajmującego miejsce więzionych działaczy KPN – to jedne z wielu tematów układających się w wielogłosową, niezwykle obszerną, ale też precyzyjnie skonstruowaną narrację.</p>
<p>Źródło: <a title="Recenzja Gazu na ulicach na stronach Muzeum Historii Polski" href="http://www.muzhp.pl/wydawnictwa/761/gaz-na-ulicach" rel="nofollow" target="_blank">http://www.muzhp.pl/wydawnictwa/761/gaz-na-ulicach</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2012/05/krzysztof-luft-gaz-na-ulicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piotr Czerwiński z HistMag.org recenzuje naszą książkę</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2012/03/piotr-czerwinski-z-histmag-org-recenzuje-nasza-ksiazke/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2012/03/piotr-czerwinski-z-histmag-org-recenzuje-nasza-ksiazke/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Mar 2012 21:18:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Wiadomości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[Muszę przyznać, iż uwielbiam czytać — najbardziej książki historyczne, a spośród nich — te najdłuższe. Tak więc gdy przyszło mi zrecenzować dwutomową, blisko 900-stronicową pozycję, traktującą o historii najnowszej, poczułem się jakbym dostał prezent urodzinowy. Wrażenie robi jednak nie tylko liczba stron, ale i format publikacji, albowiem mamy tu do czynienia z dwoma tomami o wymiarach niewiele mniejszych niż A4, zapisanych stosunkowo niewielką czcionką. A to wszystko na w sumie dość wąski temat, jakim są dzieje Konfederacji Polski Niepodległej w okresie stanu wojennego. Znakomita część recenzowanej pozycji dotyczy tego, co w owym czasie działo się w Krakowie oraz ośrodkach internowania, do których trafiali działacze z tego miasta. Taki opis z pewnością może część potencjalnych czytelników zniechęcić. Dziś bowiem niestety coraz rzadziej mamy czas na czytanie tak obfitych publikacji. Z drugiej strony równie nieczęsto trafia się obszerna monografia, bo tak należałoby klasyfikować tę pozycję, dotycząca historii najnowszej, a stanu wojennego w szczególności. Niewątpliwie jest to praca przełomowa (choć nie jej autorami nie są zawodowi historycy). Dotyka bowiem rzeczywistości, o której rzadko usłyszeć można w szkole na lekcjach historii i na którą nie ma dostatecznie dużo czasu na wykładach z historii najnowszej, o obecności tej tematyki w mass mediach już nie wspominając. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Muszę przyznać, iż uwielbiam czytać — najbardziej książki historyczne, a spośród nich — te najdłuższe. Tak więc gdy przyszło mi zrecenzować dwutomową, blisko 900-stronicową pozycję, traktującą o historii najnowszej, poczułem się jakbym dostał prezent urodzinowy.</p>
<p>Wrażenie robi jednak nie tylko liczba stron, ale i format publikacji, albowiem mamy tu do czynienia z dwoma tomami o wymiarach niewiele mniejszych niż A4, zapisanych stosunkowo niewielką czcionką. A to wszystko na w sumie dość wąski temat, jakim są dzieje Konfederacji Polski Niepodległej w okresie stanu wojennego. Znakomita część recenzowanej pozycji dotyczy tego, co w owym czasie działo się w Krakowie oraz ośrodkach internowania, do których trafiali działacze z tego miasta. Taki opis z pewnością może część potencjalnych czytelników zniechęcić. Dziś bowiem niestety coraz rzadziej mamy czas na czytanie tak obfitych publikacji.<br />
<span id="more-199"></span><br />
Z drugiej strony równie nieczęsto trafia się obszerna monografia, bo tak należałoby klasyfikować tę pozycję, dotycząca historii najnowszej, a stanu wojennego w szczególności. Niewątpliwie jest to praca przełomowa (choć nie jej autorami nie są zawodowi historycy). Dotyka bowiem rzeczywistości, o której rzadko usłyszeć można w szkole na lekcjach historii i na którą nie ma dostatecznie dużo czasu na wykładach z historii najnowszej, o obecności tej tematyki w mass mediach już nie wspominając.</p>
<p>Inną kwestią jest to, że wbrew pozorom po rozpoczęciu lektury czyta się ją szybko. Wielce prawdopodobne, że jest tak za sprawą świadomej decyzji autorów o rezygnacji ze standardowych przypisów na rzecz innej formy dokumentowania cytowanych źródeł i wypowiedzi. Dość powiedzieć, ostatnio recenzowana przeze mnie na łamach Histmaga pozycja pt. „Długie ramię Moskwy”, choć równie ciekawa i istotna (i o blisko połowę krótsza), była wyraźnie trudniejsza w czytaniu i co chwila korciło mnie, by oderwać się od głównego wątku, by zajrzeć do przypisów, których było bez liku. Zabieg Gawlikowskiego i Lewandowskiego jest trafiony, a książka nic nie traci w swojej warstwie faktograficznej. Kto bowiem pragnie zweryfikować treść cytowanych w niej relacji czy dokumentów, bez trudu może to zrobić dzięki zestawieniom umieszczonym w końcu drugiego tomu zarówno w postaci klasycznej bibliografii czy wykazu archiwaliów, jak i liście nazwisk osób, których relacje zostały zebrane podczas pisania książki lub wcześniej.</p>
<p>Dodatkowo autorzy zamieścili schematy organizacyjne — dotyczące miejsca Służby Bezpieczeństwa w strukturze władzy oraz struktury SB w Krakowie — które były prezentowane w ramach wystawy krakowskiego oddziału IPN w marcu 2006 r. Dokonano w nich pewnych korekt, umożliwiających lepsze zorientowanie się w stanie faktycznym relacji między poszczególnymi jednostkami. Oba schematy zostały także opatrzone fachowym komentarzem odautorskim wraz z krótką charakterystyką poszczególnych komórek SB WUSW w Krakowie w roku 1987. Pomiędzy schematami zamieszczone zostały także zdjęcia członków kadry kierowniczej krakowskiej PZPR i SB wraz z biogramami. Całość tworzy swoistą wkładkę, która jednak nie wyróżnia się w żaden fizyczny sposób spośród reszty stron, a umożliwia szybkie zorientowanie się w materii związanej z funkcjonowaniem aparatu władzy i represji w zakresie potrzebnym do lektury książki. Na końcu umieszczony został indeks nazwisk, a po nim spis treści całej książki. Podobny spis znajduje się na końcu pierwszego tomu, a także w formie ramki poprzedza każdy rozdział, prezentując tematykę poruszanych w nim zagadnień. Wszystko to razem sprawia, że można traktować tę publikację jako kompendium wiedzy o KPN w stanie wojennym w Krakowie.</p>
<p>Słów kilka o fotografiach, albowiem autorzy dobrze okrasili nimi treść książki. Nie ma ich ani za mało, ani za dużo. Są naprawdę dobrze dobrane i wydane na zwykłym książkowym papierze, więc są przyjemnym urozmaiceniem ciekawej lektury. Co więcej, opatrzone są krótkim komentarzem i bardzo estetycznie wplecione w nowoczesną oprawę graficzną książki. Zdjęcia nie tylko przedstawiają realia omawianych wydarzeń, tj. postacie, miejsca, wydarzenia, ale także przedstawiają broszury, ulotki i inne dokumenty z epoki. Tu także pozwolę sobie nawiązać do samej okładki, która jest wysmakowana — nie tylko przemyślana pod względem artystycznym, ale i dobrze skonstruowana „marketingowo”. Mówię tu zarówno o okładkach pierwszego, jak i drugiego tomu, które przyciągają wzrok swą minimalistyczną formą i ciekawymi zdjęciami, wypełniającymi całość dostępnej przestrzeni, co w połączeniu z oszczędnym w słowach, acz chwytliwym, tytułem oraz rozplanowaniem graficznym daje wrażenie plakatu z filmu sensacyjnego. Jest to ciekawy zabieg, który aż prowokuje księgarza do wystawienia jej „twarzą” do czytelnika, a tego ostatniego do odruchowego sięgnięcia po publikację. Na okładce znajdziemy również dwie krótkie, ale bardzo pozytywne recenzje szanowanych historyków współczesności, profesorów Dudka i Gąsowskiego z UJ, które tylko zaostrzą apetyt u kupującego. Cena okładkowa (75 zł za oba tomy) wydaje się całkiem zachęcająca, jak na rozmiary publikacji. Warto na koniec tych rozważań o formie nadmienić, iż oprawa jest naprawdę solidna i sprawia, że można tą książkę śmiało zabierać wszędzie ze sobą, bez obawy o jej zniszczenie. Z drugiej strony taka masywność może być pewną przeszkodą i wadą, albowiem do damskiej torebki książka z pewnością się nie zmieści. Choć po lekturze śmiało mogę rzec, że trudno się od niej oderwać, bo zawartość jej jest pasjonująca, szczególnie dla zainteresowanych dziejami najnowszymi Polski.</p>
<p>Piotr Czerwiński:<br />
Magister historii, doktorant w Instytucie Nauk Historycznych UKSW.</p>
<p>Cała recenzja na stronie <a title="Recenzja Piotra Czerwińskiego na HistMag.org" href="http://histmag.org/?id=6431">HistMag.org</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2012/03/piotr-czerwinski-z-histmag-org-recenzuje-nasza-ksiazke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jerzy Skoczylas o Gazie na ulicach&#8230;</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2012/02/jerzy-skoczylas-o-gazie-na-ulicach/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2012/02/jerzy-skoczylas-o-gazie-na-ulicach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Feb 2012 21:09:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Promocja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=195</guid>
		<description><![CDATA[Dziennikarz Maciej Gawlikowski i prawnik Mirosław Lewandowski za własne pieniądze odwalili robotę za całą chmarę historyków IPN. Napisali ogromne dzieło (w sumie ponad 1200 stron tekstu!) o Konfederacji Polski Niepodległej. Kilka lat temu wyszła ich książka o powstaniu KPN, w grudniu &#8211; dwutomowe dzieło &#8222;Gaz na ulicach&#8221;, opisujące tylko okres od wprowadzenia stanu wojennego do procesu kierownictwa KPN w roku 1982. Autorzy nie są zawodowymi historykami i w dodatku sami byli członkami KPN. Potrafili jednak utrzymać zarówno profesjonalny poziom rzemiosła historycznego jak i dystans do opisywanych wydarzeń. A w jednej sprawie mają zdecydowaną przewagę nad zawodowymi historykami, którzy wolą czytać akta nawet wtedy, gdy wciąż żyją bohaterowie opisywanych wydarzeń. Gawlikowski i Lewandowski przeprowadzili setki rozmów, zarówno z byłymi opozycjonistami, jak i z byłymi funkcjonariuszami SB. Od obu grup wydobyli mnóstwo ciekawych informacji. Chyba nikt inny nie skłoniłby byłych opozycjonistów do takiej otwartości i chęci pomocy w powstaniu książki o KPN.- Ta książka nigdy by nie powstała – mówi Maciej Gawlikowski – gdyby nie Mirek. Jako dziennikarz byłem przyzwyczajony, że dopóki nie mam zamówienia wydawcy – a najlepiej i zaliczki – to nie biorę się do roboty. To on nie tyle mnie namówił, co zaczął beze mnie, a ja potem do niego dołączyłem. Dla mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" title="Mirosław Lewandowski i Maciej Gawlikowski" src="http://www.polskamasens.pl/www/images/pics/photos/art_1285_61cfeaee.jpg" alt="" width="290" height="192" />Dziennikarz Maciej Gawlikowski i prawnik Mirosław Lewandowski za własne pieniądze odwalili robotę za całą chmarę historyków IPN. Napisali ogromne dzieło (w sumie ponad 1200 stron tekstu!) o Konfederacji Polski Niepodległej.</p>
<div id="topic-content">Kilka lat temu wyszła ich książka o powstaniu KPN, w grudniu &#8211; dwutomowe dzieło &#8222;Gaz na ulicach&#8221;, opisujące tylko okres od wprowadzenia stanu wojennego do procesu kierownictwa KPN w roku 1982.<br />
<span id="more-195"></span><br />
Autorzy nie są zawodowymi historykami i w dodatku sami byli członkami KPN. Potrafili jednak utrzymać zarówno profesjonalny poziom rzemiosła historycznego jak i dystans do opisywanych wydarzeń. A w jednej sprawie mają zdecydowaną przewagę nad zawodowymi historykami, którzy wolą czytać akta nawet wtedy, gdy wciąż żyją bohaterowie opisywanych wydarzeń. Gawlikowski i Lewandowski przeprowadzili setki rozmów, zarówno z byłymi opozycjonistami, jak i z byłymi funkcjonariuszami SB. Od obu grup wydobyli mnóstwo ciekawych informacji. Chyba nikt inny nie skłoniłby byłych opozycjonistów do takiej otwartości i chęci pomocy w powstaniu książki o KPN.<em>- Ta książka nigdy by nie powstała</em> – mówi Maciej Gawlikowski – <em>gdyby nie Mirek. Jako dziennikarz byłem przyzwyczajony, że dopóki nie mam zamówienia wydawcy – a najlepiej i zaliczki – to nie biorę się do roboty. To on nie tyle mnie namówił, co zaczął beze mnie, a ja potem do niego dołączyłem.</em><br />
Dla mnie największą wartością „Gazu na ulicach” jest stosunek autorów do ubeckich akt. Maciej Gawlikowski grzebie w tych papierach odkąd tylko można to było robić. Sam przyznaje, że przeżył okres niezdrowej nimi fascynacji, ale szybko mu przeszło.</p>
</div>
<p>więcej <a title="Polska ma sens o Gazie na ulicach" href="http://www.polskamasens.pl/w-samo-poludnie/340/Gaz-na-ulicach?fb_comment_id=fbc_10151261824690076_30396577_10151262289710076#f383672ead73dbe">Polska ma sens</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2012/02/jerzy-skoczylas-o-gazie-na-ulicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cezary Łazarewicz dla POLITYKA.PL</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/cezary-lazarewicz-dla-polityka-pl/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/cezary-lazarewicz-dla-polityka-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 19:30:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=188</guid>
		<description><![CDATA[Książka wymyka się czarno-białej wersji świata opisującą wojnę Polską – Jaruzelską. Autorzy, którzy sami byli uczestnikami tamtych wydarzeń, potrafili zachować dystans i umiar. Autorzy większości książek historycznych o stanie wojennym zwykle popadają w pułapkę, próbują rozstrzygnąć spór: czy było zagrożenie radziecką interwencją, czy nie było. Głównie więc zgłębiają radzieckie i polskie archiwa w poszukiwaniu jednoznacznej odpowiedzi. Książka „Gaz na ulicach” Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego jest inna, bo autorzy uznali, że pamięć ludzka jest ważniejsza od pożółkłych papierów archiwalnych. Dzięki temu możemy poczuć emocje tamtych dni i zbliżyć się do tamtych wydarzeń czytając relacje pojedynczych osób. Autorzy nie poszli na łatwiznę. Choć przejrzeli setki tomów archiwów IPN, to raporty SB są dla nich tylko punktem wyjścia do opowiedzenia historii krakowskiego podziemia po 13 grudnia 1981 r. Odpytali 70 bohaterów tamtych wydarzeń, odnaleźli niepublikowane pamiętniki, wspomnienia i listy, by przybliżyć atmosferę tamtych dni. Dzieki temu możemy poczuć strach, obawy i beznadzieję tamtych dni. Szczególnie ważne są świadectwa z tej drugiej strony &#8211; funkcjonariuszy SB i MO, którzy po latach zdecydowali się wyznać ze szczegółami, jak tłumili wolność. Po trzydziestu latach odważyli się też powiedzieć o swoim strachu, który towarzyszył im w działaniu. więcej]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Książka wymyka się czarno-białej wersji świata opisującą wojnę Polską – Jaruzelską. Autorzy, którzy sami byli uczestnikami tamtych wydarzeń, potrafili zachować dystans i umiar.</p>
<p><span id="more-188"></span></p>
<p>Autorzy większości książek historycznych o stanie wojennym zwykle popadają w pułapkę, próbują rozstrzygnąć spór: czy było zagrożenie radziecką interwencją, czy nie było. Głównie więc zgłębiają radzieckie i polskie archiwa w poszukiwaniu jednoznacznej odpowiedzi.</p>
<p>Książka „Gaz na ulicach” Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego jest inna, bo autorzy uznali, że pamięć ludzka jest ważniejsza od pożółkłych papierów archiwalnych. Dzięki temu możemy poczuć emocje tamtych dni i zbliżyć się do tamtych wydarzeń czytając relacje pojedynczych osób. Autorzy nie poszli na łatwiznę. Choć przejrzeli setki tomów archiwów IPN, to raporty SB są dla nich tylko punktem wyjścia do opowiedzenia historii krakowskiego podziemia po 13 grudnia 1981 r.</p>
<p>Odpytali 70 bohaterów tamtych wydarzeń, odnaleźli niepublikowane pamiętniki, wspomnienia i listy, by przybliżyć atmosferę tamtych dni. Dzieki temu możemy poczuć strach, obawy i beznadzieję tamtych dni. Szczególnie ważne są świadectwa z tej drugiej strony &#8211; funkcjonariuszy SB i MO, którzy po latach zdecydowali się wyznać ze szczegółami, jak tłumili wolność. Po trzydziestu latach odważyli się też powiedzieć o swoim strachu, który towarzyszył im w działaniu.<br />
<a title="Recenzja książki na portalu tygodnika Polityka.pl" href="http://www.polityka.pl/kultura/ksiazki/recenzjeksiazek/1523735,1,recenzja-ksiazki-mlewandowski-mgawlikowski-gaz-na-ulicach.read" target="_blank">więcej</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/cezary-lazarewicz-dla-polityka-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeciw zbydlęceniu. Pochwała pamięci (&#8222;Gaz na ulicach&#8221;)</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/przeciw-zbydleceniu-pochwala-pamieci-gaz-na-ulicach/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/przeciw-zbydleceniu-pochwala-pamieci-gaz-na-ulicach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 20:21:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Promocja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=169</guid>
		<description><![CDATA[Czytam „Gaz na ulicach” i zastanawiam się: po co mi to wszystko wiedzieć? Czy cokolwiek z tego, co tam opisano, wynika dla naszej rzeczywistości? Dla mojego życia? Dla naszych realiów społeczno-politycznych?  Zacznijmy od retrospekcji. Na początku III RP miałem nieledwie trzynaście lat i życie społeczno-polityczne poznawałem przede wszystkim z radiowej Trójki i ostentacyjnie czytanego przez Tatę „NIE”. Gdybym miał określić swoje ówczesne poglądy, to raczej przez pryzmat tego, kogo uważałem za „oszołomów”. Do oszołomów należałoby zaliczyć właściwie wszystkich o poglądach prawicowych, albo/i chadeckich, albo/i niepodległościowych (w tym i KPN). Osobną działkę stanowili zwolennicy JKM, w tym moi dwaj starsi kuzyni, czytelnicy „Najwyższego Czasu”. Do tej grupy żywiłem pewną niechęć pomieszaną z zaintrygowaniem. Dziś mogę z całą pewnością powiedzieć, że kochani kuzyni (z których jeden jest dziś lekarzem w Lesznie, drugi działa na styku państwowego i prywatnego przy niemieckiej granicy) byli mi „klasowo obcy”, choć przez więzy krwi bardzo bliscy. Normę stanowiło dla mnie właściwie liberalne centrum, choć – do pewnego momentu – politycznie i mentalnie najbliżej było mi do cynicznych felietonów Urbana i jego – z perspektywy czasu – obrzydliwych Wigilii jakie urządzał ubogim. Do postkomunistów jako formacji miałem stosunek raczej niechętny: z jednej strony, z racji własnych i bezpartyjnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignnone" title="Spotkanie w Muzeum AK w Krakowie - fot. Karol Kowalski" src="http://www.muzeum-ak.krakow.pl/newsysn/UserFiles/Image/zdj7(75).jpg" alt="" width="400" height="265" />Czytam „Gaz na ulicach” i zastanawiam się: po co mi to wszystko wiedzieć? Czy cokolwiek z tego, co tam opisano, wynika dla naszej rzeczywistości? Dla mojego życia? Dla naszych realiów społeczno-politycznych? </strong></p>
<p><span id="more-169"></span></p>
<p>Zacznijmy od retrospekcji. Na początku III RP miałem nieledwie trzynaście lat i życie społeczno-polityczne poznawałem przede wszystkim z radiowej Trójki i ostentacyjnie czytanego przez Tatę „NIE”. Gdybym miał określić swoje ówczesne poglądy, to raczej przez pryzmat tego, kogo uważałem za „oszołomów”. Do oszołomów należałoby zaliczyć właściwie wszystkich o poglądach prawicowych, albo/i chadeckich, albo/i niepodległościowych (w tym i KPN). Osobną działkę stanowili zwolennicy JKM, w tym moi dwaj starsi kuzyni, czytelnicy „Najwyższego Czasu”. Do tej grupy żywiłem pewną niechęć pomieszaną z zaintrygowaniem. Dziś mogę z całą pewnością powiedzieć, że kochani kuzyni (z których jeden jest dziś lekarzem w Lesznie, drugi działa na styku państwowego i prywatnego przy niemieckiej granicy) byli mi „klasowo obcy”, choć przez więzy krwi bardzo bliscy. <img src='http://www.gaznaulicach.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Normę stanowiło dla mnie właściwie liberalne centrum, choć – do pewnego momentu – politycznie i mentalnie najbliżej było mi do cynicznych felietonów Urbana i jego – z perspektywy czasu – obrzydliwych Wigilii jakie urządzał ubogim. Do postkomunistów jako formacji miałem stosunek raczej niechętny: z jednej strony, z racji własnych i bezpartyjnych Rodziców doświadczeń wiedziałem, że są to obleśne „przechrzty”, z drugiej wydawali mi się normalniejsi od „całej tej bandy narodowo-katolickich oszołomów”.</p>
<p>Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że miałem właśnie 13 lat, nikt z moich bliskich nie angażował się w opozycję (ba, Mama, zirytowana faktem, że raptem niemal wszyscy nauczyciele przepisują się do „Solidarności” lojalnie pozostała w ZNP; znając lokalne środowisko, uważam jej decyzję za słuszną), a dzieciństwo na wsi skutecznie chroniło przed „wielką polityką”.</p>
<p>Tu długi przeskok. Mniej więcej w roku 1998, albo 1999 jako „ksiądz scholastyk” (czyli zwykły kleryk) Towarzystwa Jezusowego zapisałem się na listę dyskusyjną „Ciemnogród”, a później z częścią secesjonistów przeszedłem na „Zaścianek”. Wtedy poznałem ludzi, którzy do dziś – przede wszystkim via facebook – jakoś mi towarzyszą (i dobrze mi z tym). Wtedy też, przy okazji jednej z krakowskich dewirtualizacji poznałem Macieja Gawlikowskiego. Zaczęło się od tego, że Maciek wytłumaczył mi przez telefon, co to jest „Zwis” i dlaczego właśnie tam powinniśmy się spotkać na kawie. Siedzieliśmy z Waldkiem Dworakowskim i chyba jeszcze z Andrzejem Garapichem w zwisowym ogródku, gdy nagle zdyszany, z kamerą, dopadł jak burza do stolika Maciej. Rzecz jasna narobił tumultu i „przejął dyskusję”. Później miałem okazję pogadać jeszcze z Maciejem osobiście i powoli, bardzo powoli zaczęło do mnie docierać, że ten raptem 10 lat ode mnie starszy facet „za komuny” działał w opozycji. Wtedy też dotarło do mnie, że był/jest KPN-owcem, co kompletnie nie pasowało mi do jego wizerunku (KPN-owiec powinien być przecież nawiedzonym oszołomem, albo przynajmniej zgorzkniałym frustratem).</p>
<p>Więcej na <a title="Przeciw zbydlęceniu. Pochwała pamięci (&quot;Gaz na ulicach&quot;)" href="http://consolamentum-consolamentum.blogspot.com/2012/01/przeciw-zbydleceniu-pochwaa-pamieci-gaz.html" target="_blank">blogu Krzysztofa &#8222;Consolamentum&#8221; Wołodźki</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/przeciw-zbydleceniu-pochwala-pamieci-gaz-na-ulicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Książkowy hołd dzielnym ludziom. Recenzja &#8222;Gazu na ulicach&#8221;</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/ksiazkowy-hold-dzielnym-ludziom-recenzja-gazu-na-ulicach/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/ksiazkowy-hold-dzielnym-ludziom-recenzja-gazu-na-ulicach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 20:15:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Książka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=166</guid>
		<description><![CDATA[Dawno już tak niewielu nie napisało tak wiele o tak wielu, spośród których znaliśmy do tej pory tak niewielu. Ta parafraza słynnych słów Winstona Churchilla nasunęła mi się w chwili, w której zamykałem po lekturze obszerne dzieło Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego pt. „Gaz na ulicach”, stanowiące kontynuację wydanej przez nich dwa lata temu książki „Prześladowani, wyszydzani, zapomniani … Niepokonani. ROPCiO i KPN w Krakowie 1977 &#8211; 1981”. Podtytuł precyzuje zamiar, z jakim obaj autorzy przystąpili do iście benedyktyńskiej pracy: „KPN w Krakowie &#8211; Stan wojenny &#8211; 1981-1982” i tłumaczy zarazem wyjście poza opis działań partii. Można więc bez najmniejszej wątpliwości stwierdzić, że książka stanowi wszechstronny opis wszystkiego, co działo się pod Wawelem oraz w obozach internowania i w aresztach w innych częściach kraju w okresie zaledwie jednego, ale jakże gorącego roku. Lewandowski i Gawlikowski nie ograniczyli się do przedstawienia imponujących dokonań członków oraz kierownictwa Konfederacji Polski Niepodległej w tym czasie, chociaż z pewnością wystarczyłyby one na zapełnienie dwóch solidnych tomów (w sumie niemal 1000 stron), ale zarysowali szersze tło wydarzeń po 13 grudnia 1981 roku, skrzętnie odnotowując również działalność innych krakowskich organizacji antykomunistycznych. „Gaz na ulicach” spełnia wszystkie wysokie kryteria, jakim muszą sprostać autorzy prac naukowych. Pomimo że żaden [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><br />
Dawno już tak niewielu nie napisało tak wiele o tak wielu, spośród których znaliśmy do tej pory tak niewielu.</strong></p>
<p>Ta parafraza słynnych słów Winstona Churchilla nasunęła mi się w chwili, w której zamykałem po lekturze obszerne dzieło Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego pt. „Gaz na ulicach”, stanowiące kontynuację wydanej przez nich dwa lata temu książki „Prześladowani, wyszydzani, zapomniani … Niepokonani. ROPCiO i KPN w Krakowie 1977 &#8211; 1981”.</p>
<p><span id="more-166"></span></p>
<p>Podtytuł precyzuje zamiar, z jakim obaj autorzy przystąpili do iście benedyktyńskiej pracy: „KPN w Krakowie &#8211; Stan wojenny &#8211; 1981-1982” i tłumaczy zarazem wyjście poza opis działań partii. Można więc bez najmniejszej wątpliwości stwierdzić, że książka stanowi wszechstronny opis wszystkiego, co działo się pod Wawelem oraz w obozach internowania i w aresztach w innych częściach kraju w okresie zaledwie jednego, ale jakże gorącego roku.</p>
<p>Lewandowski i Gawlikowski nie ograniczyli się do przedstawienia imponujących dokonań członków oraz kierownictwa Konfederacji Polski Niepodległej w tym czasie, chociaż z pewnością wystarczyłyby one na zapełnienie dwóch solidnych tomów (w sumie niemal 1000 stron), ale zarysowali szersze tło wydarzeń po 13 grudnia 1981 roku, skrzętnie odnotowując również działalność innych krakowskich organizacji antykomunistycznych.</p>
<p>„Gaz na ulicach” spełnia wszystkie wysokie kryteria, jakim muszą sprostać autorzy prac naukowych. Pomimo że żaden z nich nie jest zawodowym historykiem, znakomicie poradzili sobie zarówno z dotarciem do źródeł, jak również z takim ich opracowaniem, że książkę czyta się jak powieść kryminalną. Jej zaletą jest także potoczystość stylu, barwność języka oraz umiejętność zachowania obiektywizmu, co mogło nastręczać pewne trudności, ponieważ obaj autorzy byli czynnymi uczestnikami opisywanych wydarzeń, w których brali udział także ich ówcześni przyjaciele nie tylko z konfederackich szeregów. A ponieważ po latach dawne więzy często ulegają na skutek różnych uwarunkowań  bądź zacieśnieniu, bądź &#8211; łagodnie mówiąc &#8211; rozluźnieniu, zachowanie dystansu oraz emocjonalnego chłodu zapewne nie było zbyt łatwe.</p>
<p>więcej w serwisie <a title="Dziennik Jerzego Bukowskiego - Gaz na ulicach - recenzja" href="http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-jerzego-bukowskiego/20727-ksiazkowy-hold-dzielnym-ludziom-recenzja-gazu-na-ulicach" target="_blank">wPolityce.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2012/01/ksiazkowy-hold-dzielnym-ludziom-recenzja-gazu-na-ulicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dyskusja w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/dyskusja-w-muzeum-armii-krajowej-w-krakowie/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/dyskusja-w-muzeum-armii-krajowej-w-krakowie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2011 21:33:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Promocja]]></category>
		<category><![CDATA[Spotkania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=161</guid>
		<description><![CDATA[Piotr Pałka (z portalu rebelya.pl): Witam serdecznie tak licznie zebranych gości na spotkaniu promocyjnym książki Macieja Gawlikowskiego i Mirosława Lewandowskiego &#8222;Gaz na ulicach&#8221;.  Książka jest efektem kilkuletniej pracy autorów. Była to praca niełatwa. Część osób, z którymi autorzy zapewne chcieliby porozmawiać już w trakcie pisania książki nie żyła, część archiwów, do których chcieliby dotrzeć już nie ma. Widzę na sali wiele młodych twarzy. Co zapewne bardzo cieszy autorów, którzy podkreślają, że bardzo by chcieli, aby książka trafiła do młodego pokolenia. Efektem tej strategii jest także i to, że to ja prowadzę ten panel &#8211; urodziłem się zaledwie kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego. Naszymi gośćmi dzisiaj są: Maciej Gawlikowski &#8211; współautor &#8222;Gazu na ulicach&#8221; oraz Grzegorz Hajdarowicz, Wojciech Słowik, Jerzy Mohl, Ryszard Pyzik i Marek Bik &#8211; bohaterowie książki. Zapewne wiele osób może się dziwić, że tak stateczni dziś panowie 30 lat temu tak agresywnie się zachowywali wobec ZOMO. Panowie, to co robiliście wtedy może być dziś niezrozumiałe dla młodego pokolenia Polaków. W naszej tradycji narodowej mamy niechęć do rozwiązań siłowych. Tymczasem panowie wzięliście swoje sprawy w swoje ręce w dosłownym znaczeniu tych słów. Jak to postrzegaliście wtedy? Jak to postrzegacie dzisiaj? Grzegorz Hajdarowicz: Nie zgadzam się z tezą, że nasza tradycja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignnone" title="Panel w Muzeum Armii Krajowej" src="http://images46.fotosik.pl/1229/efc9c4f0201d6decmed.jpg" alt="" width="500" height="334" />Piotr Pałka (z portalu rebelya.pl)</strong>: Witam serdecznie tak licznie zebranych gości na spotkaniu promocyjnym książki Macieja Gawlikowskiego i Mirosława Lewandowskiego &#8222;Gaz na ulicach&#8221;. <span id="more-161"></span><br />
Książka jest efektem kilkuletniej pracy autorów. Była to praca niełatwa. Część osób, z którymi autorzy zapewne chcieliby porozmawiać już w trakcie pisania książki nie żyła, część archiwów, do których chcieliby dotrzeć już nie ma. Widzę na sali wiele młodych twarzy. Co zapewne bardzo cieszy autorów, którzy podkreślają, że bardzo by chcieli, aby książka trafiła do młodego pokolenia. Efektem tej strategii jest także i to, że to ja prowadzę ten panel &#8211; urodziłem się zaledwie kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego.<br />
Naszymi gośćmi dzisiaj są: Maciej Gawlikowski &#8211; współautor &#8222;Gazu na ulicach&#8221; oraz Grzegorz Hajdarowicz, Wojciech Słowik, Jerzy Mohl, Ryszard Pyzik i Marek Bik &#8211; bohaterowie książki.<br />
Zapewne wiele osób może się dziwić, że tak stateczni dziś panowie 30 lat temu tak agresywnie się zachowywali wobec ZOMO. Panowie, to co robiliście wtedy może być dziś niezrozumiałe dla młodego pokolenia Polaków. W naszej tradycji narodowej mamy niechęć do rozwiązań siłowych. Tymczasem panowie wzięliście swoje sprawy w swoje ręce w dosłownym znaczeniu tych słów. Jak to postrzegaliście wtedy? Jak to postrzegacie dzisiaj?</p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz</strong>: Nie zgadzam się z tezą, że nasza tradycja narodowa opiera się na walce pokojowej. Te wszystkie powstania i konfederacje opierały się na walce zbrojnej. W latach 80. zdecydowanie przeciwstawiałem się tradycji pacyfistycznej, reprezentowanej np. przez Ruch Wolność i Pokój (witam pana ministra Bogdana Klicha!). Uważałem, że komunistów należało z Polski przegonić siłą a nie dobrocią.<img class="alignnone" title="Bogdan Klich i Krzysztof Król " src="http://images49.fotosik.pl/1225/68670b7fe3c81dfamed.jpg" alt="" width="500" height="334" /></p>
<p><strong>Jerzy Mohl</strong>: Miałem wtedy 18 lat. Robiłem tylko to, co wtedy &#8211; moim zdaniem &#8211; trzeba było robić. To było spontaniczne i nie wynikało z jakiejś głębokiej politycznej refleksji. Dziś uważam, że nie było lepszej alternatywy dla tych działań, które podejmowaliśmy.</p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz</strong>: 13 grudnia miałem trochę mniej lat od Jurka &#8211; skończyłem 16. 14 grudnia w mieszkaniu Jacka Torbicza spotkaliśmy się we trójkę (był jeszcze z nami Krzysiek Fortuna &#8211; obaj są dzisiaj z nami na sali) i zastanawialiśmy się jak należy odpowiedzieć na stan wojenny. I dokonaliśmy podobnego wyboru, co moi dziadkowie &#8211; jeden w wieku 16 lat walczył w legionach Piłsudskiego drugi w tym samym wieku &#8211; w samoobronie wileńskiej. To była walka na poważnie, o Polskę. Myśmy nasze działania traktowali podobnie.</p>
<p><strong>Wojciech Słowik</strong>: To w jakich strukturach działaliśmy wynikało bardziej z naszego temperamentu niż ze świadomego wyboru. Jurek Mohl zawsze miał skłonność do działań radykalnych, dążył do ostrzejszego starcia niż to, do którego dochodziło. Jak Jurek wrócił z Załęża, to mówił: &#8222;Nie będziemy czekać na demonstracje, żeby im dołożyć! Przecież oni są każdego dnia na ulicach! Możemy na nich polować!&#8221;. Nie wynikało to z linii KPN, ale z temperamentu Jurka. Ja byłem w KPN, ale miałem inny temperament. Wiele razy musiałem Jurka hamować. A mojemu temperamentowi bardziej odpowiadało na przykład drukowanie bibuły &#8211; i przede wszystkim to robiłem. Każdy z nas był inny. I każdy z nas dokonywał innych wyborów osobistych.</p>
<p><strong>Jerzy Mohl</strong>: Nie byliśmy strukturą zhierarchizowaną. Nie było wodzów &#8211; byli sami Indianie! Wszystko opierało się na zaufaniu. Gdy szliśmy razem na demonstrację, to trzeba było przestrzegać zasady &#8211; &#8222;Wychodzę z kolegą i wracam z kolegą!&#8221;. Nie wolno było nikogo zostawić! Nasze bezpieczeństwo zależało od siebie nawzajem. Każda akcja była wynikiem współdziałania wielu osób. W książce jest opisane na przykład, że rozrzucaliśmy kolce pod koła samochodów milicyjnych. Aby to było możliwe, musiało zaryzykować kilka osób. Ktoś musiał te kolce wyprodukować, ktoś je przywiózł na demonstrację (a złapanie z takim towarem gwarantowało &#8222;obróbkę mięsa&#8221; na komisariacie), ktoś je rozrzucił i ktoś go ubezpieczał.</p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz</strong>: Zdarzały się też sytuacje zabawne. 15 grudnia 1984 roku Jacek Torbicz poznał mnie z Arturem Thenem. Artur jest młodszy od nas i chyba po raz pierwszy szedł na demonstrację. Jacek prosił, abym ja z nim poszedł &#8211; &#8222;Ty masz szczęście, ciebie nigdy nie łapią&#8221;. Poszliśmy i akurat wtedy zatrzymało nas ZOMO.</p>
<p><strong>Maciej Gawlikowski</strong>: Chciałbym podkreślić, że te kamienie, proce i butelki z benzyną, to były działania obronne. Ich celem była ochrona pokojowych demonstracji przed atakami ZOMO i bezpieki. Te akty samoobrony w żaden sposób nie kłócą się z zasadą walki bez użycia przemocy. Siedzi na sali Tadeusz Drwal, człowiek nietypowy &#8211; pacyfista, ale też umiał przyłożyć, jak było trzeba. Bezpieka napisała o nim, że jest skłonny do działań terrorystycznych. To dość osobliwa charakterystyka jednego z liderów ruchu pacyfistycznego. W książce opisujemy środowisko hipisowskie, z którego Tadeusz się wywodził. To jedna z &#8222;białych plam&#8221; w badaniach historycznych po 1989 roku.<img class="alignnone" title="Tadeusz Drwal " src="http://images35.fotosik.pl/1085/5252a092c1e2c696med.jpg" alt="" width="500" height="334" /></p>
<p><strong>Piotr Pałka</strong>: Autorzy podkreślają, że &#8222;Gaz na ulicach&#8221; to książka o ludziach wykluczonych. Wszyscy panowie byliście członkami Konfederacji Polski Niepodległej. Czy w latach 80. czuliście się Panowie, wykluczeni? Czy czujecie się wykluczeni dziś, obserwując politykę historyczną III RP?</p>
<p><strong>Ryszard Pyzik</strong>: W latach 80. nigdy nie czułem się wykluczony. Działałem nie tylko w KPN, ale i w NZS, i w &#8222;Solidarności&#8221;. Tam wiedziano, że należę do Konfederacji i traktowano mnie &#8222;normalnie&#8221;.</p>
<p><strong>Marek Bik</strong>: Nie czułem się wykluczony ani na początku stanu wojennego, ani później. W zakładzie karnym, gdzie przebywałem, była nas, kapeenowców, spora grupa.<br />
A po 1989 roku nie uważałem, aby rola odegrana przeze mnie była aż tak wielka, abym musiał się doszukiwać swojego nazwiska w publikacjach historycznych.<br />
Inna rzecz, że dopiero teraz, gdy mija 30 lat od tamtych wydarzeń, mamy odpowiedni dystans i możemy spojrzeć na tamte wydarzenia spokojnie.<br />
Dopiero teraz dowiaduje się, że w ocenach historyków byliśmy wtedy młodzieżą radykalną. A wtedy, dla mnie to nie był żaden radykalizm! Robiliśmy to, co uważaliśmy za stosowne.</p>
<p><strong>Maciej Gawlikowski</strong>: Jednak nie jest przypadkiem, że przez ostatnie 20 lat o wielu sprawach prawie w ogóle się nie mówiło. Nie mówię tylko o KPN, ale o innych zasłużonych środowiskach, na przykład o ludziach, którzy wydawali krakowskie pismo &#8222;Zomorządność&#8221;. Marek Bik, powodowany skromnością, twierdzi, że przez 20 lat nie szukał swojego nazwiska na kartach historycznych książek, bo nie uważa, że zrobił coś wielkiego. Niewiele osób zdążyło przeczytać tę książkę, ale większość tych, którzy już ją czytali mówiło mi: &#8222;Wstrząsające są te wspomnienia Marka Bika z więzienia!&#8221;. Nie trzeba chyba nic więcej dodawać&#8230;</p>
<p><strong><img class="alignnone" title="Grzegorz Hajdarowicz i Krzysztof Król " src="http://images40.fotosik.pl/1263/ee6caccf94b22c32med.jpg" alt="Grzegorz Hajdarowicz i Krzysztof Król " width="500" height="334" />Grzegorz Hajdarowicz</strong>: Myśmy tego nie robili dla medali, tylko dla Rzeczypospolitej. Ale nie da się ukryć, że dziś pewne mainstreamowe organizacje polityczne zawładnęły pamięcią o działalności opozycyjnej. A ja pamiętam, ile myśmy organizowali demonstracji po Kombinatem. &#8222;Solidarność&#8221; &#8211; przy całym szacunku dla tej organizacji &#8211; nie potrafiła wtedy tylko własnymi siłami wydrukować ulotek, zorganizować transparenty, butelki z benzyną. To wszystko przynosiliśmy na demonstracje my, tzn. środowiska młodzieżowe.<br />
Jak powstał IPN, to zwlekałem z wystąpieniem z wnioskiem o wgląd do dokumentów SB na mój temat. Nie miałem na to czasu. Ale jak w jednym z rządów ministrem został czerwony prokurator, który zaczął coś tam wykrzykiwać o walce o niepodległość, to szlag mnie trafił. Pojechałem do Wieliczki i wystąpiłem o te papiery. Pomyślałem sobie, że za chwilę to ten czerwony prokurator będzie tym, który obalił komunę! A ja pamiętam, jak on zrobił sprawę o znieważenie godła jednemu koledze (nie widzę go dzisiaj tutaj), za to, że w czasie okupacji studium wojskowego UJ urwał guzik funkcjonariuszowi.<br />
Ważne jest więc, że pojawiają się publikacje, które zbierają relacje świadków historii i dokumentują to, jak wtedy było naprawdę. Dziękuję więc autorom za to, że to wszystko zebrali i przepraszam, że tak mało czasu poświęciłem na swoją relację, bo teraz, jak widzę imponujący efekt ich pracy, mam trochę kaca.</p>
<p><strong>Piotr Pałka</strong>: Z rozmów w kuluarach wiem, że Jerzy Mohl należy do tych nielicznych osób, które już przeczytały książkę. Chciałem pana zapytać, czy było w tej książce co nowego, coś, czego pan do tej pory nie wiedział?</p>
<p><strong>Jerzy Mohl</strong>: Na mnie największe wrażenie zrobił wątek getta i opis gry, jaka była prowadzona przez SB z aresztowanymi. Nie zdawałem sobie sprawy z tych piętrowych intryg, z aktywności złowrogiej agentury celnej, z gry sfałszowanymi grypsami&#8230; Wielkie wrażenie zrobił na mnie opis sytuacji Marka Bika, który znalazł się w celi z kilkoma agentami, usiłującymi go rozpracować. Ci agenci przekazywali fałszywe informacje, w celu całkowitej dezinformacji więźniów. W rezultacie więźniowie mieli zupełnie zdeformowany obraz tego co się działo poza murami aresztu oraz tego, co działo się wewnątrz budynku przy ul. Montelupich.</p>
<p><strong>Piotr Pałka</strong>: Przyznaję, że przedstawiony w książce opis działań SB wobec Marka Bika na Monte, wydaje mi się jednym z najbardziej wyrazistych i poruszających tekstów, jakie czytałem na temat stanu wojennego. Sądzę, że każdy młody człowiek zainteresowany historią powinien ten fragment książki koniecznie przeczytać. Te działania SB były tak sprytne, tak nachalne i tak duże siły w nie zaangażowano, że przypominał mi się biblijny opis kuszenia przez Szatana.</p>
<p><strong>Marek Bik</strong>: Z trudem rozmawiałem z jednym z autorów książki o wydarzeniach na Monte. Spotykaliśmy się kilkakrotnie. Chyba przy trzecim spotkaniu postawiłem sprawę jasno (choć mój rozmówca jeszcze nie wiedział, do czego zmierzam) &#8211; &#8222;Albo opowiem ci, jak było naprawdę i ty podejmiesz się to tak opisać, albo rozmowa ze mną będzie wyglądała w ten sposób, że będę ci zdawkowo odpowiadał na twoje pytania&#8221;. Getto nie tylko złamało niektórym ludziom życie, ale doprowadziło do większość wpadek konspiracyjnych, które nastąpiły w 1982 roku. Przez 28 lat nie chciałem o tym mówić. Ale teraz postawiłem sprawę jasno: &#8222;Opowiem ci jeszcze raz tę historię (bo początkowo we wspomnieniach ten temat pomijałem), ale musicie o tym napisać&#8221;. Jestem przekonany, że dziś, po tylu latach, pewne sprawy muszą być powiedziano jasno! Do momentu publikacji tej książki nie było wiadomo, skąd latem 1982 roku SB miała pewną wiedzę na temat KPN. Ja rozmawiałem o tym z Witkiem Tosiem po wyroku. On cały czas nie wierzył w to, że dał się tak podejść w celi. Potem w Zakładzie Karnym we Wrocławiu rozmawiałem z innymi ludźmi, którzy także byli ofiarami agentury celnej i każdy z nich wykluczał, aby takie sytuacje były możliwe. A jeżeli nawet zdawali sobie z tego sprawę, to milczeli. W 1985 roku Witek zginął i ja przez ponad 20 lat nie opowiadałem o tym. Nie rozmawiałem o tym z nikim &#8211; ani z KPN-u, ani z innymi znajomymi. Dopiero półtora roku temu zdecydowałem się opowiedzieć ze szczegółami na czym polegało rzeczywiste śledztwo na getcie. Zbiegło się to z tym, że w IPN udało się odnaleźć fotokopie donosów tajnych współpracowników celnych (były one w strasznym stanie, ale autorom książki udało się je odczytać). Wcześniej czytałem tylko dwa teksty, w których wspomniano o getcie na Monte. Jeden opublikowano w Gazecie Wyborczej (Paweł Smoleński rozmawiał ze Stanisławem Handzlikiem), a drugi w Rzeczpospolitej (wywiad Igora Janke ze Zbigniewem Fijakiem). W książce &#8222;Gaz na ulicach&#8221; (mam ją w ręku dopiero od wczoraj i zdążyłem zaledwie ją przerzucić) znalazłem trafną opinię na temat przyczyn braku publikacji o getcie &#8211; panuje zmowa milczenia między katami a ofiarami. Dlaczego kaci o tym nie mówią, to wiemy. A ofiary po prostu wstydzą się swojej roli i tego, że tak, a nie inaczej skończył się ich pobyt na oddziale II A Aresztu Śledczego na Monte.<br />
Ta książka jest pomnikiem krakowskiego KPN-u. Ale dobrze się stało, że KPN (bo autorami książki są byli Konfederaci) &#8211; jako jedyne chyba środowisko byłej opozycji &#8211; opisuje nie tylko bohaterskie sprawy, ale także sprawy trudne. Dobrze, że załatwiliśmy to we własnym gronie i że to my sami o tym powiedzieliśmy.</p>
<p><strong>Wojciech Słowik</strong>: W 1983 roku, gdy poszliśmy na kolejny marsz szlakiem I Kompanii Kadrowej, wtedy poszedł z nami Marek Bik, który właśnie wyszedł z więzienia. Próbowałem wówczas namówić Marka na rozmowę &#8211; &#8222;Opowiedz, jak tam było?&#8221;. Byliśmy kolegami, atmosfera na Kadrówce sprzyjała takim &#8222;nocnym Polaków rozmowom&#8221;. Ale Marek wtedy nie opowiedział mi nic. Powiedział: 5- &#8222;Kiedyś ci opowiem&#8221;. Dopiero teraz się przełamał i dopiero teraz to rozumiem.</p>
<p><strong>Maciej Gawlikowski</strong>: Znam Marka Bika ponad ćwierć wieku, ale nie wiedziałem nawet 1/5 z tego, co udało się dowiedzieć Mirkowi Lewandowskiemu w rozmowie z Markiem.<br />
Gwoli wyjaśnienia &#8211; podzieliliśmy się z Mirkiem Lewandowskim w ten sposób pracą, że Mirek wziął na siebie tę trudniejszą część, to jest rozmawiał z naszymi współtowarzyszami z tamtych lat a ja zająłem się przyjemniejszą robotą, czyli kontaktami z byłymi funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, Służby Więziennej i Wojskowej Służby Wewnętrznej.<img class="alignnone" title="Leszek Jaranowski, Krzysztof Krauze, Stanisław Kuś. Na dalszym planie - Mirosław Dziewoński." src="http://images40.fotosik.pl/1263/f1a10d461d5f19cemed.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p><strong>Piotr Pałka</strong>: Czy było więcej takich spraw, które zaskoczyły was, autorów książki, w trakcie jej pisania?</p>
<p><strong>Maciej Gawlikowski</strong>: Dla mnie bardzo zaskakujące były wyniki naszego &#8222;śledztwa&#8221; w sprawie tego, kto, kiedy i kogo wysypał. Użyję konkretnego nazwiska &#8211; Stanisław Papież (drukarz KPN, do niedawna &#8211; poseł LPR). Przez wiele lat wszyscy w naszym środowisku byli przekonani, że wielu ludzi poszło przez niego siedzieć. Tymczasem porównanie dat dokumentów przesłuchań Papieża i innych zachowanych dokumentów SB wykazało, że Papież nie podał bezpiece nowych faktów. Potwierdził na protokół to, co SB już wcześniej wiedziała. Oczywiście zrobił źle, ale ciężar gatunkowy tego zła jest nieporównywalnie mniejszy od zarzutu wysypania ludzi i struktur. A takich wypadków było kilka. Opisaliśmy je szczegółowo. Ci ludzie, niesłusznie, przez 30 lat żyli z piętnem hańby.</p>
<p><strong>Piotr Pałka</strong>: Czy panowie &#8211; pytanie kieruję do bohaterów książki &#8211; spotkali kiedykolwiek później osoby &#8222;z drugiej strony&#8221;?</p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz</strong>: Na jakiejś demonstracji wspólnie z Grześkiem Pirowskim (którego tutaj chyba z nami niestety nie ma) uratowaliśmy od linczu jakiegoś zomowca. Sporo już oberwał (walkom ulicznym towarzyszyły duże emocje), ale udało się wyperswadować najpierw samym sobie a potem innym, że ma już dość i trzeba go puścić, aby wrócił do swoich jako przestroga dla innych. Nie minęło parę dni, gdy w cukierni (w pobliżu miejsca, w którym mieszkałem przy ul. Kazimierza Wielkiego, stacjonowało ZOMO) zobaczyłem tego zomowca przede mną w kolejce po ciastko. Ale nie rozmawiałem z nim na ten temat, bo nie wiedziałem, czy mi się odwdzięczy.</p>
<p><strong>Piotr Palka</strong>: Jak rozumiem okres stanu wojennego nie zakończył waszej działalności politycznej. Co robiliście panowie przez resztę lat 80.?</p>
<p><strong>Ryszard Pyzik</strong>: Zostałem zatrzymany 31 sierpnia 1982 w czasie walk ulicznych w Nowej Hucie. Panowie z SB powiedzieli mi: &#8211; &#8222;Nareszcie cię mamy!&#8221; I wywieźli mnie w Bieszczady (do obozu internowania). Po powrocie trafiłem od razu na zamieszki w Nowej Hucie w październiku 1982. Potem działałem już ostrożniej, bo zorientowałem się, że bezpieka miała już o nas pewną wiedze.</p>
<p><strong>Jerzy Mohl</strong>: Zakończyłem swoją działalność w KPN na przełomie maja i czerwca 1985 roku. Po zamordowaniu ks. Popiełuszki uznałem, że musimy się na coś zdecydować &#8211; albo idziemy na całość, albo musimy zrezygnować z działalności opozycyjnej. Nie możemy bowiem dalej bawić się w takie &#8222;przepychanki&#8221;.</p>
<p><strong>Maciej Gawlikowski</strong>: Działalność w opozycji w czasach PRL, a może zwłaszcza w Konfederacji, intensywnie wypalała. Trudno było działać intensywnie przez wiele lat na najwyższych obrotach. Osoby, które działały intensywnie w okresie stanu wojennego później przechodziły na drugi plan. Podobne zjawisko obserwujemy, gdy idzie o osoby, które rozpoczynały działalność opozycyjną przed Sierpniem, jeszcze w latach 70. Roma Kahl-Stachniewicz, Adam Macedoński i Stanisław Palczewski &#8211; członkowie założyciele KPN w 1979 roku a wcześniej uczestnicy ROPCiO, którzy są tutaj dzisiaj z nami, byli z nami także w stanie wojennym i później, ale nie byli już na pierwszej linii. W PRL nie dawało się działać na pełnych obrotach w opozycji niepodległościowej przez 10 lat!<img class="alignnone" title="W pierwszym rzędzie, od lewej: Stanisław Palczewski, Romana Kahl-Stachniewicz, Adam Macedoński, ppłk Kazimierz Kemmer, nn, mjr Ryszard Brodowski, Bogdan Klich, Krzysztof Król. Za nimi widoczni: Magdalena Maliszewska i Leszek Jaranowski. " src="http://images49.fotosik.pl/1225/ab87774693c105b2med.jpg" alt="" width="500" height="334" /></p>
<p><strong>Wojciech Słowik</strong>: Dla mnie zawieszenie a potem zniesienie stanu wojennego nie było wyraźną cezurą. Wyraźną granicą dla mnie, podobnie jak dla Jurka, było zamordowanie ks. Popiełuszki w 1984 roku. Wtedy miałem wrażenie, że coś się kończy.</p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz</strong>: Dla mnie ten okres tak na prawdę skończył się wyborami kontraktowymi. Kandydował z listy KPN w mieście, w którym nigdy wcześniej nie byłem, czyli w Kielcach. Dostałem bodaj 5,7% głosów. To było jedno z dwóch miast, w których Służba Bezpieczeństwa nie wytrzymała i podjęła interwencję. O mojej uszkodzonej szczęce mówiła wtedy nawet Wolna Europa.<br />
Stan wojenny to był okres, gdy nasze działania były chyba jednak najbardziej radykalne. Później podejmowaliśmy działania już nie tak radykalne. Dla wielu z nas było to drukowanie bibuły. Korzystam z okazji i dziękuję w imieniu własnym i kolegów Władysławowi Pyrczakowi, który jest dzisiaj na sali, u którego w domu w Wieliczce drukowaliśmy przez wiele lat. To jest jeden z tych fantastycznych ludzi, którzy nam pomagali i którzy byli bohaterami tamtych czasów. A był to okres, kiedy konfiskowano domy, samochody, mieszkania wykorzystywane do działalności podziemnej&#8230;</p>
<p><strong>Wojciech Słowik</strong>: Władysław Pyrczak to była jedyna znana mi osoba, która słuchała Wolnej Europy na kolumnach, na cały regulator, tak głośno, że my drukując w piwnicy słyszeliśmy niemal każde słowo.</p>
<p><strong>Marek Bik</strong>: Ja w drugiej połowie lat 80. bardziej się zradykalizowałem i dlatego przeszedłem do pacyfistycznej organizacji &#8211; działałem w WiP. Uderzyłem w Ludowe Wojsko Polskie i w sojusze. Odmówiłem złożenia przysięgi na wierność Związkowi Radzieckiemu.</p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz</strong>: Jak patrzę wstecz, to widzę sens tego, co robiliśmy. Było nas niewielu, byliśmy młodzi, mieliśmy zwariowane pomysły&#8230; Powiedzieliśmy zdecydowanie &#8222;nie!&#8221; komunistom i jakiś udział w obaleniu komunizmu mieliśmy.</p>
<p><strong>Piotr Pałka</strong>: Rozmawiałem z autorem okładki do książki, Miłoszem Lodowskim. Zapytałem go, dlaczego na okładce jest duże zdjęcie zamaskowanej osoby a tytuł jest ograniczony do trzech słów (inaczej niż w innych publikacjach historycznych). Powiedział, że jego zamiarem (zgodnym z intencją autorów) było, aby okładka przypominała okładkę powieści kryminalnej. Książka została napisana trochę na wzór filmu dokumentalnego, ale fragmentami czyta się ją jak kryminał.</p>
<p><strong>Grzegorz Hajdarowicz</strong>: Autorzy bardzo obszernie opisali te nasze działania w książce. Jestem pesymistą co do tego, czy młodzież będzie chciała czytać tak obszerną publikację. Może trzeba będzie ją przełożyć na tablety? A może kogoś to zainspiruje do zrobienia filmu?<br />
Ważne, że świadectwo naszego pokolenia zostało spisane. Bo nigdy nie wiadomo co się jeszcze wydarzy. Moja rodzina średnio co 40 lat wychodzi na zero w wyniku różnego rodzaju powstań czy rewolucji, no to zostało jeszcze 19 lat&#8230;</p>
<p>więcej informacji na <a title="Forum Polonusa" href="http://www.polonus.mojeforum.net/viewtopic.php?t=1972&amp;postdays=0&amp;postorder=asc&amp;start=15" target="_blank">forum Polonusa</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/dyskusja-w-muzeum-armii-krajowej-w-krakowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Promocja książki Gaz na ulicach</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/promocja-ksiazki-gaz-na-ulicach/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/promocja-ksiazki-gaz-na-ulicach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2011 18:00:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Promocja]]></category>
		<category><![CDATA[Spotkania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=154</guid>
		<description><![CDATA[- Nie czułem się radykałem, uważałem, że po prostu robimy to, co należy robić &#8211; powiedział podczas promocji w Muzeum AK książki &#8222;Gaz na ulicach&#8221; Marek Bik &#8211; w stanie wojennym 19-letni uczeń krakowskiego liceum, aresztowany i skazany na 3 lata więzienia za działalność w Konfederacji Polski Niepodległej. Książka Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego to opis stanu wojennego w Krakowie budowany na wspomnieniach ponad siedemdziesięciu osób zaangażowanych w działalność opozycji, konfrontowanych precyzyjnie z dokumentami SB, tekstami z prasy oraz z relacjami funkcjonariuszy SB i WSW. W Muzeum AK spotkali się 17 grudnia uczestnicy wydarzeń sprzed 30 lat, w tym bohaterowie książki, ale wśród licznych gości sporo było młodzieży. W dyskusji panelowej wzięli udział Marek Bik, Grzegorz Hajdarowicz, Jerzy Mohl, Ryszard Pyzik i Wojciech Słowik. Oprócz działaczy opozycji lat 80., w tym senatora Bogdana Klicha, doradcy Prezydenta RP Krzysztofa Króla, obrońcy w procesach politycznych lat 80. mec. Zbigniewa Cichonia, byli obecni współtwórcy opozycji lat 70., uczestnicy ROPCiO, współzałożyciele KPN &#8211; Romana Kahl-Stachniewicz, Adam Macedoński i Stanisław Palczewski oraz kombatanci Armii Krajowej &#8211; Kazimierz Kemmer i Ryszard Brodowski. więcej  &#160;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignnone" style="width: 410px"><img class=" " title="Spotkanie w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie - fot. Wojciech Matusik" src="http://www.muzeum-ak.krakow.pl/newsysn/UserFiles/Image/zdj1(236).jpg" alt="" width="400" height="253" /><p class="wp-caption-text">fot. Wojciech Matusik</p></div>
<p>- Nie czułem się radykałem, uważałem, że po prostu robimy to, co należy robić &#8211; powiedział podczas promocji w Muzeum AK książki &#8222;Gaz na ulicach&#8221; Marek Bik &#8211; w stanie wojennym 19-letni uczeń krakowskiego liceum, aresztowany i skazany na 3 lata więzienia za działalność w Konfederacji Polski Niepodległej. <span id="more-154"></span>Książka Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego to opis stanu wojennego w Krakowie budowany na wspomnieniach ponad siedemdziesięciu osób zaangażowanych w działalność opozycji, konfrontowanych precyzyjnie z dokumentami SB, tekstami z prasy oraz z relacjami funkcjonariuszy SB i WSW.</p>
<p>W Muzeum AK spotkali się 17 grudnia uczestnicy wydarzeń sprzed 30 lat, w tym bohaterowie książki, ale wśród licznych gości sporo było młodzieży. W dyskusji panelowej wzięli udział Marek Bik, Grzegorz Hajdarowicz, Jerzy Mohl, Ryszard Pyzik i Wojciech Słowik. Oprócz działaczy opozycji lat 80., w tym senatora Bogdana Klicha, doradcy Prezydenta RP Krzysztofa Króla, obrońcy w procesach politycznych lat 80. mec. Zbigniewa Cichonia, byli obecni współtwórcy opozycji lat 70., uczestnicy ROPCiO, współzałożyciele KPN &#8211; Romana Kahl-Stachniewicz, Adam Macedoński i Stanisław Palczewski oraz kombatanci Armii Krajowej &#8211; Kazimierz Kemmer i Ryszard Brodowski.</p>
<p><a title="Relacja ze spotkania w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie" href="http://www.muzeum-ak.krakow.pl/newsysn/formatka.php?idwyb=606" target="_blank">więcej </a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/promocja-ksiazki-gaz-na-ulicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ryszard Bocian &#8211; Refleksje na gorąco po lekturze książki</title>
		<link>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/ryszard-bocian-refleksje-na-goraco-po-lekturze-ksiazki/</link>
		<comments>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/ryszard-bocian-refleksje-na-goraco-po-lekturze-ksiazki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Dec 2011 23:04:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ice</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książka]]></category>
		<category><![CDATA[Spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[Wiadomości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.gaznaulicach.pl/?p=145</guid>
		<description><![CDATA[Refleksje na gorąco po lekturze książki Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego: Gaz na ulicach, KPN w Krakowie, Stan wojenny 1981 – 1982. Wyd. Dar Point Leszek Jaranowski, Kraków 2011, cz.1 i 2, stron 983. Książka stanowi tom II historii krakowskiego KPN tychże autorów. Jej tom I ukazał się w 2009. w tym samym wydawnictwie pod tytułem: Prześladowani, wyszydzani, zapomniani… Niepokonani tom I., ROPCiO i KPN w Krakowie 1977 – 1981, stron 259 + 6 nlb. Książkę czytałem z rosnącym napięciem, momentami z przechodzącymi po grzbiecie ciarkami. Nic w tym dziwnego – czyta się ją jak kryminał. A jest to na dodatek kryminał, którego większość postaci to moi co najmniej dobrzy znajomi od lat kilkudziesięciu (a główne dramatis personae &#8211; to koledzy i przyjaciele). Miejscem akcji jest zaś moje miasto – Kraków. I wreszcie – co dla kryminału najważniejsze – nie wiedziałem jak zakończą się liczne fragmenty intrygi. Wydawało mi się przed lekturą tej książki, że znam historię krakowskiego KPN i z grubsza historię krakowskich organizacji antykomunistycznych lat 80., jak i historię walki z komuną w naszym mieście w tych latach. Wszak byłem tych organizacji i tych bojów uczestnikiem. Nawet coś o tym napisałem. Myliłem się. Lewandowski i Gawlikowski dotarli do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Refleksje na gorąco po lekturze książki Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego: Gaz na ulicach, KPN w Krakowie, Stan wojenny 1981 – 1982. Wyd. Dar Point Leszek Jaranowski, Kraków 2011, cz.1 i 2, stron 983.<span id="more-145"></span></p>
<p>Książka stanowi tom II historii krakowskiego KPN tychże autorów. Jej tom I ukazał się w 2009. w tym samym wydawnictwie pod tytułem: Prześladowani, wyszydzani, zapomniani… Niepokonani tom I., ROPCiO i KPN w Krakowie 1977 – 1981, stron 259 + 6 nlb.</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-150" title="Ryszard Bocian" src="http://www.gaznaulicach.pl/wp-content/uploads/2011/12/ryszardBocian_JPG.jpg" alt="" width="850" height="638" /></p>
<p>Książkę czytałem z rosnącym napięciem, momentami z przechodzącymi po grzbiecie ciarkami. Nic w tym dziwnego – czyta się ją jak kryminał. A jest to na dodatek kryminał, którego większość postaci to moi co najmniej dobrzy znajomi od lat kilkudziesięciu (a główne dramatis personae &#8211; to koledzy i przyjaciele). Miejscem akcji jest zaś moje miasto – Kraków.</p>
<p>I wreszcie – co dla kryminału najważniejsze – nie wiedziałem jak zakończą się liczne fragmenty intrygi. Wydawało mi się przed lekturą tej książki, że znam historię krakowskiego KPN i z grubsza historię krakowskich organizacji antykomunistycznych lat 80., jak i historię walki z komuną w naszym mieście w tych latach. Wszak byłem tych organizacji i tych bojów uczestnikiem. Nawet coś o tym napisałem.</p>
<p>Myliłem się. Lewandowski i Gawlikowski dotarli do takich dokumentów i takich relacji, które w wielkich obszarach całkowicie zmieniają obraz KPN i innych organizacji antykomunistycznych w Krakowie, jak i obraz miasta ogarniętego w tym gorącym roku 1980 walkami ulicznymi i szeroko rozgałęzioną, stosunkowo liczną konspirą. Niektóre odkopane przez nich zespoły dokumentów archiwalnych (oraz relacje ze „strony rządowej”) odkrywają zupełnie nieznane dotychczas, w skali kraju, światy struktur i działań bezpieczniackich i partyjnych PZPR. Choćby świat roboty bezpieki w więzieniu – jej wydzielone i utajnione przed innymi wydziałami Służby Bezpieczeństwa struktury, jej organizację, formy i metody działania, jej funkcjonariuszy i jej współpracowników różnych kategorii (jednymi z nich była tzw. agentura celna – która jednak nie na cle granicznym, lecz w celach więziennych obrabiała swoje ofiary). Innymi – utajnieni przed swymi kolegami–klawiszami, funkcjonariusze Służby Więziennej &#8211; na etatach lub tzw. „kontakcie„- specjalny wydział wojewódzkiej Służby Bezpieczeństwa pracujący w więzieniach.</p>
<p>Wreszcie autorzy dotarli w swej benedyktyńskiej pracy do hermetycznego świata funkcjonariuszy służb bezpieki cywilnej i wojskowej – i uzyskali ich relacje. W niektórych przypadkach wydaje się na dodatek, że są to relacje szczere! W ogóle wykorzystali ok. 80 zebranych relacji –za zdobyciem niektórych musieli wyprawiać się za granice Polski.</p>
<p>Wreszcie sensacyjnie opisany, w jego związkach z konspiracją polityczną –świat krakowskich hippisów (subkultury młodzieżowej marginalizującej się już przecież w latach 80. – a obecnie powoli przechodzącej do historii).</p>
<p>No cóż – muszę przeczytać te 1000 stron raz jeszcze – na spokojnie, z ołówkiem w ręku przegryźć się przez te sensacyjne informacje o krakowskim roku 1982. Żeby zrozumieć…</p>
<p>Jedno jest pewne – nie da się napisać historii krakowskiego 1982 r., jak i historii krakowskiej konspiracji antykomunistycznej w latach 80. ubiegłego stulecia – bez znajomości opracowań Lewandowskiego – Gawlikowskiego.</p>
<p>Nie wątpię, że ostatnia ich książka znajdzie się na półkach biblioteki każdego krakowskiego inteligenta. Jest bowiem pierwszą prawdziwie naukową – bo zachowującą obiektywizm, a nie nachalnie reklamującą zwycięski nurt polityczny, wreszcie napisaną klarownie i zajmująco &#8211; historią miasta w latach upadającego komunizmu. Przeczytać ją powinni także polscy historycy – żeby zrozumieć, że czasu komunizmu nie da się zbadać w archiwach. I że trzeba zabrać się za pracochłonną oral history, żeby opisywać świat prawdziwy, a nie zafałszowany &#8211; bo komunistyczne archiwa, w s z y s t k i e, a nie tylko trzebione i preparowane archiwa policyjne – dostarczają skrzywionego obrazu rzeczywistości tego czasu.</p>
<p>Ryszard Bocian &#8211; ur. w 1939 r., prawnik, działacz &#8222;Solidarności&#8221; (od 1980) i KPN (od 1981 r.). Więzień polityczny. Jeden z przywódców krakowskiej KPN przez całe lata 80.</p>
<p>Długoletni przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Krakowie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.gaznaulicach.pl/2011/12/ryszard-bocian-refleksje-na-goraco-po-lekturze-ksiazki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

